Banner Top
Log In

KRWAWY NIEBIESKI SUPERKSIĘŻYC W OBIEKTYWIE

W ostatni dzień stycznia doszło na niebie do zjawiska „Super Blue Blood Moon”. Za tą dość skomplikowaną nazwą kryje się w rzeczywistości kompilacja zjawisk która ostatni raz przydarzyła się ponad 150 lat temu. Niestety nie wszystkie z elementów owej kompilacji były w Polsce możliwe do obserwacji, raz ze względu na czas trwania, a dwa na panujące zachmurzenie.   

Nim przedstawimy fotografie wyjaśnijmy elementy tego zjawiska. „Blood Moon” to określenie odnoszące się do barwy księżyca w trakcie jego całkowitego zaćmienia, kiedy to jego tarcza uzyskuje czerwone widmo. Z kolei termin „Blue Moon” jest stosowany dla stosunkowo rzadkiej sytuacji wystąpienia drugiej pełni w jednym miesiącu (zdarza się to statystycznie raz na kilka lat). W przeciwieństwie do krwawego księżyca, „Blue Moon” nie nawiązuje do jego rzeczywistej kolorystyki. Wreszcie „Super Moon” to księżyc w trakcie pełni znajdujący się w perygeum orbity okołoziemskiej (punkt znajdujący się najbliżej Ziemi). Księżyc znajdujący się w perygeum jest do 14% większy, a także świeci do 30% jaśniej względem orbitalnego apogeum.

Niestety, na terenie Polski zaćmienie księżyca do jakiego doszło w dniu 31 stycznia, zakończyło się wkrótce po jego wschodzie. Krwawy księżyc mógł być tym razem obserwowany przede wszystkim na terenie Azji i Ameryki Północnej. Dodatkowo obserwacja ustępującego zaćmienia utrudniona została w Polsce przez duże zachmurzenie.

Sam wschód księżyca w Polsce południowo-wschodniej nastąpić miał zaledwie dwie minuty po zachodzie słońca, który to również okazał się wizualnie dość interesujący.

Pasma gęstych chmur po stronie wschodniej nieboskłonu odsuwały czas faktycznej możliwości obserwacji księżyca. Dla tych którzy oczekiwali na księżyc, pewnym zadośćuczynieniem mógł być spektakl jaki odgrywał się na nieboskłonie zachodnim (foto).

W końcu, w postępującym zmierzchu, księżyc znalazł swe pierwsze „okno”, przebijając się na zaledwie kilka minut pomiędzy warstwami chmur.

Im wyżej na horyzoncie znajdował się księżyc tym trafiał na cieńsze warstwy chmur dzięki czemu jego obraz stawał się wyraźniejszy. Tu został trafiony przy kominie ciepłowni na ul Granicznej.

W końcu, choć wciąż jeszcze w delikatnej mgiełce znalazł się ponad chmurami, dając się złapać na jednej z wieżyc kościoła św. Franciszka.

Po kilku godzinach księżycowej wędrówki po nieboskłonie, około godziny 23, niebo było już kryształowe dzięki czemu nasz satelita świecił swym pełnym blaskiem.

 

 


Fotografie w niniejszym artykule pochodzą z dnia 31-01-2018 r. autorstwo: Tomasz Chuszcza – Krasnostawska.pl

Tagged under
Small Ad

Small Ad